Strona główna Aktualności ,,Bliżej'' – Jan Pospieszalski o proteście rolników

,,Bliżej'' – Jan Pospieszalski o proteście rolników

574
0

10 stycznia br. w programie Jana Pospieszalskiego ,,Bliżej’’ o proteście zachodniopomorskich rolników rozmawiali – Przewodniczący Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Edward Kosmal, Przewodniczący NSZZ RI ,,Solidarność’’ Jerzy Chróścikowski, z-ca przewodniczącego Zbigniew Obrocki, przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa prezes ANR  Leszek Świętochowski (PSL) oraz prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

,,Blizej” TVP INFO 10.01.2013

Program Jana Pospieszalskiego „Bliżej” poświęcony był problemowi wykupu polskich ziem przez zagraniczne spółki i inwestorów.

Edward Kosmal: „tysiące hektarów ziemi zostało już sprzedanych obcym spółkom poprzez podstawione osoby, tzw. słupy”

Za chwilę możemy być państwem bez ziemi, a to byłaby dla nas ogromna tragedia.

– mówił burmistrz Pyrzyc, miejscowości w województwie zachodniopomorskim. Oceniał, że ponad 80% ziemi jest w rękach spółek z kapitałem zagranicznym. Istotę problemu wyjaśniali w kilku felietonach rolnicy, do których z kamerą pojechał Jan Pospieszalski.

Edward Kosmal: Tak to wygląda we wszystkich rejonach po PGR, zwłaszcza w Pomorskiem, zachodniopomorskim i lubuskim. Wszyscy mamy podobne problemy. Zaczęło się to po przejęciu PGR-ów, już wtedy nastąpią gehenna, ziemia nie była kierowana do rolników.

Leszek Świętochowski: Chcę powiedzieć jednoznacznie, że Agencja postępuje jednoznacznie z przepisami prawa i nie sprzedajemy polskiej ziemi cudzoziemcom. (…) Jest problem spółek polskich z mniejszościowym kapitałem zagranicznym. Zidentyfikowaliśmy ten problem, to zjawisko jest nasilone w woj. Zachodniopomorskim. (…) Dzisiaj nawet na komisji senackiej powiedziałem, że dodatkowe 500 tys. hektarów powinniśmy przekazać na rzecz gospodarstw rodzinnych

– zapewniał Świętochowski.

Edward Kosmal: Tylko, że te przetargi wygrają ci, którzy mają pieniądze. Tak jest w całym woj. zachodniopomorskim – ponad połowa ziemi – w różnej postaci prawnej – jest kontrolowana przez spółki z obcym kapitałem.

Wiktor Szmulewicz: Izba sobie zdaje sprawę, wspieramy cele protestujących, bo w całym kraju rolnicy nie mieli możliwości zakupu ziemi, a jeśli już – to były to gorsze kawałki. Niby w konstytucji mamy zapisane, że gospodarstwo rodzime jest podstawą, ale nigdy nie było to realizowane

Zbigniew Obrocki: Była taka sytuacja, że jedna ze spółek zbankrutowała i na rynek weszła spora ilość ziemi; rolnicy zaczęli się organizować, by mogli przystąpić do dzierżawy lub wykupu. Tymczasem na polu, które było przeznaczone na przetarg, coś się dzieje, jeżdżą traktory. Okazało się, że pole było zasiewane, w dodatku w nocy – jest bowiem taka możliwość, że ziemia jest wyłączona z uprawy, a jeżeli będzie ona obsiana, to nie pójdzie na przetarg. I z takiej furtki postanowiono skorzystać. Za pomocą takiego procederu były po prostu przejmowane pola – były wyspecjalizowane spółki, które się tym zajmowały. Oni z tego bardzo dobrze żyli, a taki proceder funkcjonował dobrych parę lat, oczywiście bez reakcji polskich władz.

Jerzy Chróścikowski: Ten problem nie jest nowy. Strajki powstawały po to, by ziemię mieć na własność. Jak widać, od 1989 roku niewiele się zmieniło, dalej mamy ten problem – rolnicy nie mogą nabyć ziemi. Dziś po tylu latach okazuje się, że ta ziemia jest niezgodnie z prawem, albo obejściem prawa, bo spółki robią to na granicy prawa, to nie ma żadnej kontroli ze strony urzędów. Normalnego obywatela tysiąc razy prześwietlą, skąd ma pieniądze, dlaczego wziął kredyt, tymczasem w tym wypadku pozwala się na takie procedery.

Zbigniew Obrocki: Zobaczmy, jak ten proces zadbania o ziemię wygląda w Danii, Francji czy Niemczech. To samorządy i związki decydują, do kogo ta ziemia trafia. Samorządy lokalne prześwietlają tych, którzy chcą nabyć ziemię i w zasadzie nie ma możliwości, by zagraniczni udziałowcy kupili te ziemię. U nas spółki mają na początku niby kapitał polski, kupują ziemie rolne, a potem okazuje się, że spółka coraz bardziej staje się zagraniczna. To problem tych słupów.

Jerzy Chróścikowski: Te regulacje nie są szczelne, różnice między tym, co jest na papierze, a rzeczywistością są ogromne. Problem leży w tym, że wielokrotnie próbowaliśmy zmienić przepisy, wielu polityków wyjeżdżało do Francji, oglądało, jak działa to za granicą i nic się nie dzieje. Obrót ziemią musi być kontrolowany przez specjalne instytucje, które dbają o to, by ziemie trafiały głównie do rodzimych rolników. W Polsce takie instytucje muszą realizować tzw. plan finansowy Ministerstwa Finansów, i wszystko odbija się o pieniądze, a te mają zagraniczni właściciele.

Edward Kosmal: Mówimy o tym tak, jakby Agencja nie widziała problemu. Mówmy o faktach – połowa ziemi jest we władaniu zagranicznych spółek. Brak kontroli, brak nadzoru właścicielskiego – państwo nie powoduje tego procesu – powoduje wielką patologię. Nie ma polityki wobec tej ziemi. Inni sobie potrafili z tym problemem poradzić. Nie zejdziemy z tych barykad, dopóki ziemia nie wróci w ręce Polaków, polskich rolników. (…) Chcemy mieć jako czynnik społeczny wpływ na to, do kogo i w jaki sposób trafia polska ziemia.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here